czyli dobro zamknięte w niewielkiej przestrzeni :)

Wyniki badań kurczaków

Wyniki badań kurczaków

Witam wszystkich 😉

 

Czas na podsumowanie badań kurczaków 😉

Osoby które nie wiedzą o co chodzi, zapraszam do pozostałych wpisów na blogu.

Udało nam się zebrać prawię 2800 zł celem przeprowadzenia badań. Jesteście wielcy! Pokazało mi to jaka jest potrzeba i chęć wykonywania takich badań i że wasze zaangażowanie nie jest iluzoryczne! Dzięki wielkie za takie wsparcie. Bez was nie udałoby się tego zrobić 🙂

 

Przechodząc do sedna.

Naszymi bohaterami są następujące kurczaki:

 

  1. Kurczak z Lidla, chów zwykły, najtańszy, bez żadnych dodatkowych oznaczeń. Producent: Storteboom Hamrol sp. z o.o., Kotowo 1a, 62-066 Granowo. Cena 6,99 zł/kg. Oznaczenie próbki 1/Lidl/ZW
  2. Kurczak z Biedronki, z chowu wybiegowego zgodnie z rozporządzeniem Komisji (WE) nr 543/2008 z dnia 16 czerwca 2008r, odchów kurczaków bez użycia antybiotyków oraz GMO. Producent DROSED S.A., ul. Sokołowska 154, 08-110 Siedlce. Cena 11,99 zł/kg. Oznaczenie próbki 2/Bied/WW/bez antybiotyków
  3. Kurczak od gospodarza, zabity poprzedniego dnia i na wielką prośbę oskrobany z piór. Chów na wolnym wybiegu, karmiony czym popadnie, hodowany jak dla siebie. Oznaczenie próbki 3/Gosp/WW
  4. Kurczak z Ekolandia, chów ekologiczny, Producent: Polskie Eko Zagrody, Irena Ostrowska, Kunki 1, 09-550 Szczawin Kościelny. Cena 36 zł/kg. Oznaczenie próbki 4/PEZ/EKO.

 

No na pierwszy rzut oka różnica jest astronomiczna! O ile za pierwszego zapłaciłem coś koło 13 zł, to za ostatniego prawie 130 zł (był spory). Czy będzie miało to przełożenie na wyniki?

Za chwilę się okaże.

 

Na samym początku bardzo duży problem miałem ze znalezieniem laboratorium, które opierając się na swoim doświadczeniu i wiedzy w sposób fachowy wytypowałoby badania, które warto byłoby wykonać w naszych kurczakach. Najczęściej po przedstawieniu problematyki badania i prośby o doradzenie w zakresie zakresu badania, kontakt albo się urywał, albo dostawałem wielostronicową listę badań jaką dane laboratorium wykonuje z możliwością zaznaczenia co mnie interesuje. Nie jestem specjalistą, nie chciałem popełnić tego błędu i wytypować złych badań. Wiedziałem jedynie, że na pewno chcę zbadań obecność antybiotyków. I co? Dostałem zakresy badań różnych grup antybiotyków gdzie łącznie koszt dla jednej próbki za same antybiotyki wyniósłby około 3500 zł.

Nie starczy kasy.. Co robić?

Znalazło się jedno laboratorium, gdzie Pan (swoją drogą) konsultant ds. prawa żywnościowego doradził co zbadać i jak, żeby się zmieścić w zadanym budżecie!

Zamiast badań poszczególne grupy antybiotyków, zbadamy czy w danych próbkach są jakiekolwiek antybiotyki. Wykorzystany został do tego celu test trzypłytkowy z Bacillus subtillis (przepisuje teraz z maila ;)). Polega on na tym, że hoduje się bakterię Bacillus subtillis na płytkach z podłożem o trzech różnych wartościach pH i obserwuje wzrost drobnoustrojów. Zahamowanie wzrostu świadczy o obecności inhibitorów wzrostu drobnoustrojów, co oznacza, że w danej próbce może znajdować się antybiotyk. I dopiero po tym badaniu kolejnym krokiem byłoby badania poszczególnych grup antybiotyków.

Pomysłowe prawda? I o wiele tańsze. To konkretne badanie było wykonane aż w Hanowerze.

 

Podsumowując, co konkretnie zostało zbadane:

  • Obecność inhibitorów wzrostu
  • Liczba drobnoustrojów tlenowych
  • Liczna Enterobacteriaceae
  • Liczba Preudomonas spp.
  • Obecność Salmonelli
  • Zawartość tłuszczu
  • Zawartość wody
  • Zawartość azotu i przeliczenie na białko

 

Parametry pogrubione chcę wam wyjaśnić, bo nie są one takie oczywiste. Pan Karol (specjalista z laboratorium) podsunął je jako pierwsze do zbadania z uwagi na możliwość określenia czarno na białym jakości danego mięsa i możliwości wnioskowania po wynikach o jakości uboju u danego producenta. To właśnie poziom zanieczyszczenia mikrobiologicznego może mieć wpływ na trwałość produktu oraz bezpieczeństwo konsumenta. Po ludzku: im wyższe zanieczyszczenie tym mięso zepsuje się szybciej i możemy się pochorować.

 

Odpowiadając na pytania czemu taki a nie inny zakres badań: Nie starczyło na wszystko pieniędzy! Po prostu! Chciałem zbadać jeszcze np. obecność hormonu wzrostu, ale koszt był nie do przeskoczenia. Zbadałem to co po konsultacji ze specjalistą ma największy wpływ na jakość danego mięsa.

 

No dobra, przechodzimy do sedna!

 

  1. Obecność inhibitorów wzrostu (możliwa obecność antybiotyków).

 

W żadnej z próbek nie zostały wykryte substancje hamujące wzrost drobnoustrojów. Nie oznacza to oczywiście, że takowe nie są stosowane przy hodowli. Oznacza to tylko tyle, że hodowca dotrzymał wszelkich okresów karencji od podania antybiotyków do uboju. Nie ma możliwości wykrycia po okresie karencji czy dana substancja była podawana.

  1. Liczba drobnoustrojów tlenowych, Enterobacteriaceae oraz Preudomonas spp.

Coś się popsuło? Nie 😉 To kurczak z lidla tak mocno zaburzył nam wyniki, że wyniki innych kurczaków zostały przez niego przyćmione.

Poniżej wyniki dla 3 pozostałych, żeby móc je porównać między sobą:

 

No dobra, co z tego? Wyniki wszystkich próbek oprócz kurczaka z Lidla nie budzą zastrzeżeń, różnice między nimi pomimo tego jak to wygląda, nie są jakieś diametralne. Wszystko jest ok. A co z tym z Lidla? No coś jest nie tak.

Przytoczę wam opinię Pana Karola z laboratorium (drugi akapit o wynikach, ale polecam całość):

 

Jeśli chodzi o przepisy które regulowałyby poziom zanieczyszczenia w sposób konkretny to muszę Pana rozczarować.

Rozporządzenie UE 2073/2005 z późniejszymi zmianami (załącznik) reguluje jakość mikrobiologiczną. Jednakże jak uważnie Pan zapozna się z tymi przepisami to dojdzie Pan do wniosku, że tak naprawdę kryteriów nie ma zbyt wiele.
Kryteria oceny środków spożywczych opierają się głównie na Salmonella i Listeria monocytogenes.
Trochę bardziej rozbudowane są kryteria oceny higieny procesu technologicznego.
Ustawodawstwo niektórych krajów UE (np. Niemcy czy Rumunia) regulują wymagania bardziej szczegółowo.
Rynek niemiecki ma dodatkowe wymagania mikrobiologiczne. Są one bardziej rozbudowane niż Rozporządzenie 2073.

Wyniki badań które uzyskaliśmy badać Pańskie próbki są w przypadku kurczaka “zagrodowego” i “biedronkowego” (kurczaka z ekozagród badaliśmy później, dlatego o nim Pan Karol nic nie mówi, ale jego wyniki też nie budzą zastrzeżeń – przyp. autora) do przyjęcia, oceniłbym je nawet jako przyzwoite. Natomiast kurczak “lidlowy” miał podwyższone parametry mikrobiologiczne zwłaszcza liczby Enterobacteriaceae i Pseudomonas. Według niemieckich wymagań parametry te nie powinny przekroczyć odpowiednio 1×104 jtk/g i 5×106jtk/g. Są to wartości ostrzegawcze, nie dyskwalifikują produktu a jedynie wskazują, że należy przyjrzeć się produktowi i procesowi produkcyjnemu. W badanym kurczaku są one przekroczone. Czyli coś poszło nie tak. Przerwano łańcuch chłodniczy (u producenta, dystrybutora lub konsumenta), popełniono błędy podczas uboju, w zakładzie jest brudno, przyczyn może być wiele i niekoniecznie po stronie producenta. Winien może być sam konsument. Zbadaliśmy jedną próbkę i trudno wyciągać daleko idące wnioski. Parametr liczby drobnoustrojów tlenowych nie powinien być większy niż 5×106 jtk/g. Uzyskany wynik jest w porządku.

Zaproponowałem badanie liczby Enterobacteriaceae i Pseudomonas z tego względu, że są to dwie główne grupy drobnoustrojów odpowiedzialnych za psucie produktu. Bakterie z rodziny Enterobacteriaceae bytują w przewodzie pokarmowym i duże zanieczyszczenie tymi drobnoustrojami świadczy o niestarannym prowadzeniu uboju (rozrywanie jelit podczas patroszenia, niestaranne mycie po uboju, zbyt wolne schładzanie).

Zanieczyszczenie bakteriami z rodzaju Pseudomonas jest zanieczyszczeniem wtórnym. Bakterie z rodzaju Pseudomonas są odpowiedzialne za gnicie i czasami za świecenie mięsa.

Niemniej one po prostu są w mięsie. Kwestią istotną jest utrzymanie niskiego poziomu zanieczyszczenia mikrobiologicznego.

Ze swojego doświadczenia wiem, że jest możliwie niskiego poziomu zanieczyszczenia mikrobiologicznego w relatywnie długim okresie czasu. Ale to wymaga właściwego surowca, utrzymania reżimu technologicznego, zachowania łańcucha chłodniczego od ubojni do lodówki konsumenta.”

 

Pan Karol wyczerpał chyba temat, więc lecimy dalej.

 

  1. Wyniki badań chemicznych (zawartość wody, tłuszczu, białka).

 

Te wyniki najtrudniej jest skomentować. Osobiście byłem bardzo zaskoczony niską zawartością tłuszczu w najtańszym kurczaku bo wydawało mi się, że będzie obrośnięty tłuszczem. Tak wyszło, ciężko coś więcej na ten temat napisać, oceńcie sami.

 

Kończąc już całe sprawozdanie chciałem wam serdecznie podziękować za zaangażowanie!

Co dalej? Jest taki ogrom produktów, że możemy przebierać.. miody z marketów za 16 zł za wielki słoik a te prosto z pasiek… zawartość witamin w owocach marketowych a tych z ogrodu.. jakość wody wychodzącej z hydroforni a tej w kranie.. Proponujcie tematy które was interesują! Zrobimy zbiórkę i kolejne badania 🙂

 

Wyniki badań do pobrania << klik

 

Pozdrawiam

 

Jakub Łyś

Sloikowo.com

 

Ojciec, mąż i przedstawiciel handlowy, sporą część życia spędzający w samochodzie. Uwielbiam słuchać audiobooków i czytać książki.

Podziel się
  • 152
    Shares


15 thoughts on “Wyniki badań kurczaków”

    • Proponuje sprawdzenie wody “swietej”w Kosciele Najsw.Krwi Pana Jezusa w Poznaniu na ul.Zydowskiej 34 ,oraz wode rowniez “swieta”w Licheniu.

  • Dobra robota, dzięki, może warto zbadać ryby? Tyle się mówi o nich, że syf, że kumulują metale ciężkie, że filety obrośnięte wodą, że ciężko o dobrej jakości rybę.

  • Badanie wody – tuż za stacją uzdatniania, w kranie w różnych częściach miasta, po zastosowaniu filtra lub systemu oczyszczania różnej jakości… Może być bardzo ciekawe – może mógłbym pomóc 🙂

  • Badania na obecność inhibitorów wzrostu nie wykazały braku antybiotyków w produkcie, a jedynie, że ich ilość jest mniejsza niż ta niezbędna do zabicia populacji badanej bakterii. Z tego co widzę, to wyniki i tak wyszły w badanych próbkach bardzo dobrze. Na studiach w ramach zajęć laboratoryjnych zrobiliśmy podobne badania i nasze wyniki były dużo bardziej zatrważające. Np mleko “od krowy” z placu targowego oraz mleko od rolnika spożyte na surowo stanowiłyby w badanych próbkach zagrożenie dla zdrowia i życia osób starszych oraz dzieci. Normy mikrobiologiczne były przekroczone także w przypadku mięsa sprzedawanego bez opakowania (z lady chłodniczej), badane markowe jogurty nie zawierały reklamowanych przez producentów szczepów bakterii , a tanie jogurty w ogóle nie były jogurtami tylko zsiadłym mlekiem. Co nie zmienia faktu, że należy pamiętać, że w przypadku produktów, które poddaje się obróbce cieplnej przed spożyciem wyniki badań mikrobiologicznych nie są tak ważne jak np. w przypadku nabiału, a słyszałam plotkę, że pewne regionalne sery sprzedawane bez użycia lodówki po przebadaniu doprowadziły swojego czasu pracowników naukowych niemal do histerii. Jesli zastanawiasz się nad ważnymi dla zdrowia populacji badaniami, to na twoim miejscu zainteresowałabym się także mykotoksynami w produktach mącznych, przetworach owocowych, sokach, winie, orzechach oraz kawie (była kiedyś na ten temat afera w gazetach, a potem przycichło). Także poruszany jest często temat metali ciężkich w produktach rybnych, a zagraniczne służby sanitarne (nie tylko rosyjskie) niepokojąco często odrzucają transporty polskich płodów rolnych (głownie owoców) ze względu na przekroczone normy zawartości pestycydów. Ciekawa jestem także jak duże są ilości konserwantów w sprzedawanych produktach, a także cukru, polepszaczy podejrzanych o działanie szkodliwe, dysruptorów hormonalnych i czy nie zawierają takich kwiatków jak np słynna sól drogowa. Ciekawa zawsze także byłam jak kształtuje się zawartość metali ciężkich w grzybach leśnych, ale na ten temat było kilka prac naukowych i nie wykazały powodów do bicia na alarm. Problem polega na tym, że w terenach postindustrialnych widuję często nieświadomych zagrożenia ludzi jak zbierają grzyby na zalesionych hałdach – to jest świetny temat na doktorat, który możesz z resztą podrzucić wraz z pozdrowieniami na uczelnię. Co do samych badań myślę, że mógłbyś znacznie obniżyć koszty i podnieść jakość merytoryczną swojej pracy nawiązując współpracę z pracownikami naukowymi np. Uniwersytetu Rolniczo-Ekonomicznego w Krakowie. Jeśli nie z tymi etatowymi, to np. z łasymi na publikacje naukowe doktorantami/studentami. Myślę, że jest w Polsce całkiem sporo naukowców technologów żywności, z którymi mógłbyś spróbować nawiązać kontakt, ale raczej nie zdecydują się oni na współpracę z kimś kto nie podchodzi profesjonalnie do tematu. Próbuj, trzymam za Ciebie kciuki, fajnie by było gdyby wyszedł z tego np. jakiś akademicki spin-off albo fundacja. Myślę, że dobrym pomysłem byłoby nagłościć akcję na Facebooku, których choć sama nie używam, to myślę, że tak najłatwiej dotrzesz do większej liczby zainteresowanych osób. Jeśli chcesz pogłębić swoją wiedzę, to myślę, że morze ciekawych publikacji na ten temat znajdziesz w każdej większej bibliotece pod hasłem technologia żywności, a także można sobie przejrzeć jakiś podręcznik mikrobiologii – nota bene jedna z moich ulubionych dziedzin wiedzy, strasznie ciekawa, tylko zwykle serwowana w nieatrakcyjny sposób. Pozdrawiam!

  • Proszę o sprawdzenie składu śmietany firmy Piątnica 18%. Oprócz śmietany jest tyle dodatków, że sądzę te 18% to nie zawartość tłuszczu tylko rzeczywista ilość śmietany w produkcie.

  • To dobry kierunek, że zaczynamy się interesować co jemy. Nie sądzę, żeby wybiórcze badania dały nam odpowiedz dlaczego warto jeść mięso nieprzemysłowe. Widzicie te wielkie, wielopiętrowe budynki przy autostradach? To hodowle kurczaków, świń. Czy mięso zwierzęcia całe zycie zamkniętego bez słońca może być zdrowe? A co ono je, skoro 1 kg mięsa kosztuje ok. 6 zł? W tych sześciu złotych jest praca ekspedientki, koszty sklepu, transportu, konfekcjonowania, schłodzenia, uboju, transportu, koszty pracownicze i inwestycyjne hodowcy, koszt kurczęcia, wody, utylizacji odchodów, klimatyzacji, antybiotyków i paszy. Ile kosztowała pasza na 1 kg mięsa? Stawiam na max 1 zł . 1 zł karmy za przyrost 1 kg kurczaka. Ile to było kg? 2-8? Za 1 zł . Choć pewnie mniej. Więc co to było ? Myśleliście o tym? Uważam, że lepiej tego mięsa nie jeść

  • Witam.
    Nie jestem naukowcem ale od dziecka przebywałam na wsi ,gdzie chleb był pieczony, masło ręcznie robione, ser wyciskany pomiędzy dwoma deskami i za pomocą kamienia. Babcia i dziadek byli zwyklimy ludźmi nastomiast dziwnym zbiegiem okoliczność posiadali wiedzę o higienie przygotowywania powyższych produktów oraz o chodowli zwierząt i roślin jadalnych i tych potrzebnych dla zwierząt i innych celów. Nikt się nigdy nie struł , nikt nie zakaził i nie nabył trwałych ubytków na zdrowiu. Jedliśmy :truskawki prosto z pola, czasem nawet coś zsgrzytało pod zębami, czreśnie na drzewie siedziąc , ogórki ze skórą ,marchew wypłukaną w rzece. Nikt nie wylądował nigdy w szpitalu ani nawet u pediatry. Problem polega na szcunku i wygodnicwie – niestety, żeby coś było dobre potrzeba nakładu pracy i poszanowania tego co robimy z myślą że inni też potrzebują. Pozdrawiam.

  • Jeżeli chodzi o badanie żywności konwencjonalnej a ekologicznej, to przede wszystkim różnica polega na tym, że do produkcji ekologicznej nie użyto pestycydów. Dlatego żywność ekologiczna jest zdrowsza.

  • No nieźle. Patrząc na sposób przechowywania produktów w Biedronce, myślałam, że znajdą w nim same nieprawidłowości, a tu niespodzianka. A co z kurczakiem z Lidla z powolnego chowu? Może warto by porównać ten produkt ze zwykłym kurczakiem z Lidla? Czy jest sens kupować kurczaka, który kosztuje co najmniej dwa razy tyle.

  • Dobra robota, ale brakło wiedzy jak rozróżnić kurczaka eko od tuczonego paszami z chemią.
    Grunt to składniki mineralne, to one dają smak, oraz trzabyłoby sprawdzić kuraki na obecność metali ciężkich.

    Proponuje sprawdzić jabłka, odkąd unia wchłonęła Polske to jabła wydają sie plastikowe, bez smaku, bez zapachu, nie ciemnieją po przekrojeniu. Wartoby sie dowiedzieć co jest tego powodem.
    Pozdro

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *